Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2023

Autyzm kontra bieganie: samotność długodystansowca.

Często zdarza mi się w ostatnim czasie zastanawiać nad tym, czy moja autystyczność mi w bieganiu pomaga, czy raczej przeszkadza. Jestem na początku drogi zwanej "życiem po diagnozie", więc łapię się często na tym, jak sama rozkminiam, czy takie a nie inne moje postępowanie lub zachowanie wynika z tego, że jestem autystyczna, czy po prostu z cechy charakteru.  Jednak w kontekście biegania... To jest indywidualny sport. Zwłaszcza bieganie na nieco dłuższych dystansach. Trzeba lubić być w biegu samej/samemu, a to jest coś, co mi od początku bardzo w tym sporcie odpowiadało. Nawet często nie rozumiałam tego, jak w ogóle można umawiać się na wspólne treningi ;) Trening to zawsze był czas, który spędzałam sama ze sobą. Czas, w którym wręcz instynktownie do tej samotności dążyłam. Wyjście na zorganizowane lub grupowe treningi zdarzyły mi się może kilka razy w ciągu ponad dziesięciu lat biegania. Celem nie było bynajmniej spotkać się z ludźmi, tylko np. to, że miała być trenowana kon...

Jak do tego doszło, że.

Rok 2011. Niecałe dwanaście lat, licząc od momentu, w którym to piszę. Lipcowy wieczór, ale nie pamiętam (niestety) dokładnej daty. Byłam wówczas w związku, drugim poważnym w moim życiu i pierwszym nie zakrawającym o patologię. Nie byłam jednak w tej relacji szczęśliwa. Czułam się w niej bezpiecznie i to mnie w niej trzymało, ale... - tutaj wielokropek musi wystarczyć.  Był sobie zatem ten wieczór, a ja czułam w sobie złość, frustrację i zalewający mnie gniew. W przeciwieństwie do wielu sytuacji, w których miałam problemy z rozpoznaniem własnych emocji, tym razem całkiem nieźle zdawałam sobie sprawę z tego, co mnie tak frustruje. To była właśnie relacja, w której się nie spełniałam, moje życie, które nie potoczyło się tak jakbym chciała, praca, która mnie wtedy sporo psychicznie kosztowała, wiele niespełnionych marzeń, które tylko się coraz bardziej oddalały, ciągłe uczucie zmęczenia, wyczerpania. Czułam się w tym cholernie, do bólu, sama. Jednocześnie tliła się we mnie jakaś wewnę...